Wpisy

  • poniedziałek, 23 stycznia 2012
    • Duńczycy o pijanych rowerzystach: „Policja ma lepsze rzeczy do roboty”

      Przy okazji tekstu „Pijani rowerzyści są jak piesi, czy pędzą 70km/h jak TIRy?” w Polska na Rowery postanowiłem sprawdzić jak ten problem wygląda w innych państwach Europy. Odpowiedział mi już Mikael Colville-Andersen autor m.in. www.copenhagenize.com i www.copenhagencyclechic.com
      Jeden z najbardziej wpływowych blogerów na świecie i guru rowerzystów. Jego mail świetnie oddaje podejście Duńczyków do pijanych rowerzystów:

      in a way, you’re right. cycling drunk is not a crime in Denmark.

      you are permitted to cycle (or ride a horse or horse and carriage – it’s in the same paragraph) drunk if you can do so in a „reassuring” way.
      I love that word. „betryggende” – reassuring.

      You CAN get a fine for cycling in a not very reassuring way. It’s the same fine as for other bicycle infractions. 500 DKK.

      Here’s the Traffic Law, with a link to the pararaph.
      It’s Chapter 10
      Paragraph 53 is about the alcohol limits for cars.
      Paragraph 54, Point 3 is about bicycles and horses.

      I have asked around… nobody has ever heard of anyone getting a fine for cycling drunk. A couple have heard of police stopping a drunk cyclist and telling them to walk their bike, but that’s it.

      There was an article in the papers recently about how no fines have been given in Denmark for drunk cycling – in a not very reassuring way – for a couple of years.

      The police have better things to do.

      If you get into an accident while drunk on a bicycle, you MAY have a problem with insurance if they discover you were drunk. If you smash your teeth, for example, they may not pay, or if you scratch a parked car or something.

      cheers
      mikael

      Tłumaczenie:

      Masz rację. Jazda rowerem w stanie nietrzeźwości nie jest przestępstwem w Danii.

      masz prawo do jazdy na rowerze (albo jeździć konno lub powozem – to ten sam paragraf) pod wpływem alkoholu, jeśli potrafisz to robić w sposób „uspokajający”(zapewniający zaufanie).
      Kocham to słowo. „betryggende” – „uspokajający”.

      Możesz dostać mandat za jazdę na rowerze w sposób bardzo „nieuspokajający”[niebezpieczny - AŁ]. To taki sam mandat jak za inne wykroczenie rowerowe 500 DKK.

      Tu masz nasze Prawo o Ruchu Drogowym z linkiem do właściwego paragrafu.
      To rozdział 10
      Paragraf 53 jest o limitach alkoholu dla kierowców samochodów.
      Paragraf 54, Punkt 3 jest o rowerzystach i koniach.

      Popytałem trochę… nikt nigdy nie słyszał o kimkolwiek kto dostałby mandat za jazdę rowerem pod wpływem alkoholu. Kilka osób słyszało o Policji zatrzymującej pijanych rowerzystów i każących im prowadzić rower pieszo, ale nic więcej.

      Ostatnio ukazał się artykuł w prasie o tym, jak w Dani od kilku lat nie dawano mandatów pijanym rowerzystom jeżdżącym „nieuspokajająco”[niebezpiecznie - AŁ].

      Policja ma lepsze rzeczy do roboty.

      Jeśli będziesz miał wypadek w czasie, gdy będziesz pijany jechał na rowerze, możesz mieć problemy z ubezpieczeniem, jeśli odkryją że byłeś pod wpływem alkoholu. Jeśli np rozwalisz sobie zęby, mogą Ci nie zapłacić, albo jeśli zadrapiesz zaparkowany samochód, albo coś podobnego.

      W zasadzie mottem tego listu i działań duńskiej Policji są słowa: „Policja ma lepsze rzeczy do roboty.” Co ciekawe wcale nie jest tak, że niebezpiecznie zachowującemu się pijanemu rowerzyście Policja nic nie może zrobić, a to Tym najczęściej straszą nas nasi miłośnicy surowych kar dla pijanych rowerzystów. Jeśli ktoś zachowuje się niebezpiecznie to powinien za to ponieść karę niezależnie od tego czy jest pijany czy trzeźwy.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      laku82
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 stycznia 2012 18:21
  • środa, 18 stycznia 2012
    • Ministerstwo Transportu uderza w nowotarskiego Extrawheela ograniczając rynek i konkurencję?

      Departament Transportu Drogowego Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej konsultuje projekt Rozporządzenia, zmieniający rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz ich niezbędnego wyposażenia. Kilka proponowanych zmian jest kuriozalnych: uderzają one m.in. w firmę Extrawheel z Nowego Targu (producenta przyczepek do rowerów), negatywnie ingerują w rynek, ograniczają konkurencję, oraz mogą mieć zły wpływ na bezpieczeństwo. Na razie ciężko ocenić, czy te propozycje są wynikiem zwykłej niekompetencji, czy lobbingu konkurencji. Czy Krzysztof Cudzich współwłaściciel firmy „Extrawheel” będzie „nowym Romanem Kluską”?

      Kontrowersyjny jest proponowany art. 53, 1b:

      Przyczepa ciągnięta przez rower lub wózek rowerowy powinna być wyposażona w:
      2) Dyszel wyposażony w urządzenie sprzęgowe, uniemożliwiające przewrócenie się przyczepy w przypadku przewrócenia się roweru;
      3) Dodatkowe połączenie (łańcuch, linka), które w razie zerwania głównego urządzenia łączącego będzie zapobiegało dotykaniu jezdni przez dyszel i zapewniało niezbędną kierowalność przyczepy;

      Skąd się wzięła przyczepka jednokołowa?
      Oprócz tradycyjnych, dwukołowych przyczepek rowerowych, istnieją przyczepki jednokołowe, których konstrukcja z natury uniemożliwia pozostanie w pozycji pionowej w przypadku przewrócenia się roweru. Pierwszy patent takiej jednokołowej przyczepki powstał w 1994 roku w USA za sprawą konstruktora polskiego pochodzenia Rogera Malinowskiego, który został współzałożycielem firmy Bobgear http://www.bobgear.com/yak . Firma ta w latach dziewięćdziesiątych swoim patentem zmonopolizowała rynek na całym świecie. Przez ostatnie lata do grona producentów jednokołowych przyczepek rowerowych dołączyły kolejne firmy, w tym niemiecka Weber Technik GmbH. W roku 2006 swój wkład w rozwój nowych technologii wniosła polska firma Extrawheel uzyskując patent na nowy wynalazek udzielony przez Urząd Patentowy Rzeczpospolitej Polskiej pod numerem 201944, zatytułowany:
      „przyczepka jednokołowa do pojazdów jednośladowych, zwłaszcza rowerów”, dość szeroko komentowany w prasie, radiu i telewizji.
      Różne modele i rozwiązania konstrukcyjne jednokołowej przyczepki rowerowej od wielu lat znakomicie wypełniają ofertę przewozu dodatkowego bagażu dla rowerzystów na całym świecie, nie stanowiąc nigdzie przedmiotu analiz i dodatkowego certyfikowania. Wymaganie by uniemożliwiać przewrócenie się przyczepki wraz z upadkiem rowerzysty jest swoistym kuriozom prawnym proponowanym wyłącznie w Polsce. Miliony sprzedanych egzemplarzy na świecie wystarczająco zweryfikowały skuteczność proponowanych przez różne firmy rozwiązań i ich dbałość o bezpieczeństwo rowerzystów. Extrawheel sprzedając model jednokołowej przyczepki rowerowej na polskim od rynku 2006 roku nie zanotował ani jednego wypadku spowodowanego przez wadliwą konstrukcję przyczepek. Zapewne podobnie było w przypadku innych producentów.

      Przyczepka wypina się jak narty
      Ministerstwo życzy sobie by montować dodatkowy łańcuch lub linkę łączącą przyczepkę z rowerem. Nie argumentuje jednak, dlaczego miało by to zapewnić bezpieczeństwo rowerzysty. Praktyka jest dokładnie odwrotna: Przykładowo – jednym z kluczowych elementów bezpieczeństwa w przyczepce polskiego producenta jest „widelec” łączący przyczepkę z rowerem. Nie jest on montowany na stałe do osi roweru, tylko działa jak sprężyna zaciskając się na szybkozamykaczu. Pomysł ten zapewnia bezpieczeństwo rowerzysty w przypadku uderzenia bocznego lub z tyłu, ponieważ pozwala na całkowite wyczepienie się przyczepki od roweru. W przypadku kolizji odłączenie się przyczepki może uratować zdrowie lub życie rowerzysty. Analogicznie działa system wiązań narciarskich. Przez trzydzieści lat producenci modyfikowali system wypinania się wiązań podczas upadku narciarza. Za każdym razem jednak dokładali linki mocujące narty z butami użytkownika. Ilość wypadków w których tak przywiązane narty raniły lub zabijały koziołkującego człowieka wymusił na producentach zaniechanie tego systemu „bezpieczeństwa”. Podobnie jest z rowerzystą. Zatem całkowite wypięcie przyczepki będzie bardziej, czy mniej bezpieczne dla jadącego rowerem człowieka? Bo dla ruchu drogowego fakt, czy po kolizji na drodze leży połączony lub wypięty zestaw rower + przyczepka, jest bez znaczenia.

      Po co te zmiany?
      Dłuższa analiza proponowanych zmian nie pozostawia suchej nitki na „kompetencjach” urzędników z Departament Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury. Nie sposób wykazać, jak to poprawi bezpieczeństwo, a brak jest najmniejszych dowodów na wadliwość sprzedawanych globalnie produktów. Zakaz ich sprzedawania w Polsce statystyk BRD nie poprawi. Hamowanie rozwoju polskiej przedsiębiorczości jest niestety specyfiką polskiej administracji. „Przyjazne państwo” w praktyce okazuje się fikcją. Nadmierne przeregulowanie rynku nijak nie napędzi wzrostu gospodarczego. Prawa konsumenta są ograniczane, a wolność wyboru okazuje się fikcją. Rynek który powinien sam decydować, która firma produkuje wartościowe produkty zostaje zachwiany. Konsument zostaje skazany wyłącznie na produkty wskazane przez administrację rządową, która eliminuje z rynku szereg rozwiązań uznanych producentów przyczepek rowerowych (m.in. BOB Trailers, Extrawheel, Weber i inni) o wieloletniej tradycji, sprawdzonym poziomie bezpieczeństwa. Niedopuszczalna jest promocja jednego konkretnego sposobu łączenia roweru z przyczepą, eliminująca z rynku konkurencyjne rozwiązania.

      Krzysztof Cudzich poinformował już o sprawie Premiera RP, Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, posłów: Andrzeja Gut-Mostowego i Łukasza Gibałę, oraz kilka pozarządowych organizacji rowerowych.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      laku82
      Czas publikacji:
      środa, 18 stycznia 2012 18:07
  • piątek, 13 stycznia 2012
    • Czy srogie kary dla pijanych rowerzystów są konstytucyjne?

      DaniaW kieleckiej GW przeczytamy, że Policja wzięła się za pijanych rowerzystów. Głośno mówi się oczywiście o poprawie bezpieczeństwa, ale wg byłego policjanta chodzi raczej o polepszenie statystyk wykrywalności. Polskie przepisy traktują na równi pijanych kierowców 30-tonowych samochodów ciężarowych, autobusów z 50 pasażerami, samochodów jadących 120 km/godzinę, jak i nietrzeźwych woźniców furmanek, oraz rowerzystów poruszającego się pustym poboczem. Czy jest to konstytucyjne, skoro skala stwarzanego zagrożenia jest zupełnie inna?

      Wspomnienia policjanta z Zamościa

      Główne nieoficjalne tricki w naciąganiu policyjnych statystyk:
      1. Naciąganie statystyk do góry – odbywa się w przypadku zbyt niskiej wykrywalności wyrażonej w procentach – za odpowiednią liczbę procentową uznaje się 80% – jest to dobra liczba, realna, nie wzbudzająca podejrzeń. …
      Metody otrzymywania:

      - odprawy dla posterunków całego powiatu w celu pozyskania jak największej ilości pijanych kierowców ROWERÓW dojeżdżających do sklepu z gorzałą itp. (tak, prowadzenie na bani również wchodzi w wytyczną wykrywalności), ciekawostka: rekordzista – czyli zwykły chlorek zatrzymany 3x w ciągu 2 tygodni na stałej trasie,

      2. Zbijanie statystyki do dołu – występuje w przypadku zbyt dużego rozmachu czynności wydobywczych, lub błędu w prognozach, stosowana w przypadku uzyskania zbyt dobrej statystyki przekraczającej nieraz 100% (???) :)
      Metody otrzymywania:
      - odprawa dla posterunków i naczelników sekcji pionu kryminalnego – wydanie nieoficjalnego, nigdzie niezapisanego zakazu łapania pijanych rowerzystów ;p (odwracanie głowy w kierunku bardziej istotnym)

      Wiele wskazuje na to, że Policja „profiluje” zatrzymania dla polepszenia własnych statystyk wykrywalności. Trochę szkoda, że nabierają się na to także nasi dziennikarze kochający temat pijanych rowerzystów, jako głównego zagrożenia na naszych drogach. Bardziej niż policjantów trzeba skrytykować zły system oceniania ich efektywności, bo to on zachęca do takich działań.

      Potencjalny samobójca vs potencjalny morderca
      Pijany rowerzysta powoduje zagrożenie … głównie dla samego siebie. Jak pokazuje raport GDDKiA liczba przypadków w których z winy rowerzysty (niekoniecznie pijanego) ginie osoba trzecia jest wyjątkowo mała (4 osoby przez 3 lata), tymczasem bez trudu znajdziemy przypadki, w których pijany kierowca zabija 3, lub więcej osób trzecich. Podobnie wyglądają statystyki dla rannych. Mimo takiego rozrzutu w skali zagrożenia i późniejszych efektach (wypadkach osób trzecich) odpowiedzialność karna jest identyczna. Czy słusznie? Czy samobójcom, którym uratowano życie stawia się zarzuty usiłowania zabójstwa przy użyciu niebezpiecznego narzędzia?

      Przykład Danii
      Dania dzięki skutecznym akcjom na rzecz bezpieczeństwa rowerzystów należy do krajów, gdzie jazda na rowerze jest najbezpieczniejsza. Według różnych szacunków podróż rowerem po duńskich drogach jest kilkanaście – kilkaset razy bezpieczniejsza niż po drogach polskich. Jakież to srogie kary dla pijanych rowerzystów przyczyniły się do takiego poziomu bezpieczeństwa? Żadne, duńskie prawo nie jest tu restrykcyjne:

      Kapitel 10
      Førere af køretøjer m.v.
      Spirituskørsel
      § 53. For spirituskørsel straffes den, som fører eller forsøger at føre et motordrevet køretøj efter at have indtaget spiritus i et sådant omfang, at alkoholkoncentrationen i blodet under eller efter kørslen overstiger 0,50 promille, eller at alkoholkoncentrationen i udåndingsluften under eller efter kørslen overstiger 0,25 mg pr. liter luft.
      Stk. 2. For spirituskørsel straffes endvidere den, som fører eller forsøger at føre et motordrevet køretøj efter at have indtaget spiritus i et sådant omfang, at den pågældende ikke kan føre køretøjet på betryggende måde.
      Kørsel under påvirkning af bevidsthedspåvirkende stoffer, sygdom m.v.
      § 54. Et motordrevet køretøj må ikke føres eller forsøges ført af nogen, hvis blod under eller efter kørslen indeholder bevidsthedspåvirkende stoffer, som efter regler fastsat af justitsministeren er klassificeret som farlige for færdselssikkerheden. Denne bestemmelse finder dog ikke anvendelse for stoffer, som den pågældende har indtaget i henhold til og i overensstemmelse med en lovlig recept.
      Stk. 2. Et motordrevet køretøj må endvidere ikke føres eller forsøges ført af nogen, som på grund af sygdom, svækkelse, overanstrengelse, mangel på søvn, påvirkning af opstemmende eller bedøvende midler eller af lignende årsager befinder sig i en sådan tilstand, at han eller hun er ude af stand til at føre køretøjet på fuldt betryggende måde.
      Stk. 3. Cykel, hestekøretøj eller hest må ikke føres eller forsøges ført af nogen, der af de grunde, der er nævnt i stk. 2, eller som følge af påvirkning af spiritus befinder sig i en sådan tilstand, at han er ude af stand til at føre køretøjet eller hesten på betryggende måde.
      Stk. 4. Det er forbudt at overlade føringen af et køretøj eller en hest til en person, der af de i stk. 2 nævnte grunde eller på grund af påvirkning af spiritus befinder sig i en sådan tilstand, at han er ude af stand til at føre køretøjet eller hesten på betryggende måde.
      Stk. 5. Har en person på en restauration eller andet serveringssted, hvortil der er offentlig adgang, indtaget spiritus, og værten eller dennes medhjælper ved eller har grund til at antage, at den pågældende er fører af køretøj eller hest og på grund af spiritusindtagelse ikke er i stand til at føre køretøjet eller hesten på betryggende måde, skal værten eller medhjælperen, eventuelt ved tilkaldelse af politiet, søge at hindre den pågældende i at føre køretøjet eller hesten.

      Dla rowerzystów nie ma ścisłego limitu, natomiast jest zapis o tym, że nie można prowadzić roweru po spożyciu alkoholu w stanie niezapewniającym bezpiecznego panowania nad pojazdem. Duńczycy nie mogą się nadziwić, że w tak ostry sposób traktuje się u nas rowerzystów „po piwku”. U nich wybiera się rower zamiast samochodu właśnie wtedy, gdy planuje się coś wypić… To liberalne podejście powoduje, że wielu potencjalnych pijanych kierowców przy powrocie do domu zamiast auta wybiera rower, którym nie stwarzają takiego zagrożenia na drodze. W Polsce pijany prędzej wybierze samochód, ponieważ wtedy ma mniejszą szansę bycia złapanym i skontrolowanym przez Policję (najczęściej na wsi). Czy przekonanie kierowców o tym, że „lepiej” niż rowerem pojechać po piciu alkoholu autem (bo wtedy jest mniejsza szansa na kontrolę trzeźwości) podnosi poziom bezpieczeństwa?

      Zasada proporcjonalności kary
      Zgodnie z wyrażoną w Konstytucji RP zasadą proporcjonalności kara musi być proporcjonalna do wagi i szkodliwości naruszenia, a w przypadku kar dla pijanych rowerzystów ta zasada proporcjonalności została naruszona: potencjalnego samobójcę zestawia się na równi z potencjalnym mordercą. Nie oznacza to oczywiście konieczności zalegalizowania prowadzenia roweru pod wpływem alkoholu, ale by spełnić zasadę proporcjonalności kary należy zastanowić się: albo nad złagodzeniem kar dla rowerzystów, albo nad zaostrzeniem kar jedynie dla kierowców pojazdów silnikowych. Problem nieproporcjonalności kary zauważył też Poseł Artur Gierada:

      Dla porównania w Niemczech dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi dla rowerzysty wynosi 1,6‰ (limit absolutny), Francja (bardziej restrykcyjne kary dla kierowców niż w Polsce) rowerzystów w ogóle nie kara do poziomu 0,5‰ a od 0,5 – 0,8 ‰ niewielką grzywną. Jeszcze większą swobodę mają użytkownicy jednośladów w Wielkiej Brytanii, nie istnieje tam żaden ustalony limit zawartości alkoholu we krwi, po przekroczeniu którego nie można prowadzić roweru.

      Polska na tle rowerowej Europy wypada tutaj jak Arabia Saudyjska karząca śmiercią za homoseksualizm.

      Mniejsza kara to nie akceptacja
      W proponowanych przeze mnie zmianach nie ma mowy o akceptacji prowadzenia roweru pod wpływem alkoholu, bo czy brak kary za próbę samobójczą oznacza akceptację i promocję samobójstw? Czy brak w polskim systemie prawnym kar za cudzołóstwo oznacza promocję rozwiązłości? Nie ma wątpliwości, że bezpieczniej będzie gdy na rower wsiądziemy trzeźwi i trzeźwość trzeba promować za wszelką cenę, ale utrzymanie dla nietrzeźwych rowerzystów kar identycznych jak dla nietrzeźwych kierowców po prostu nie jest konstytucyjne. Promocja trzeźwości nie musi polegać na srogich karach za odmienne zachowanie. Nietrzeźwi piesi także powodują wypadki drogowe, w których giną najczęściej sami. Czy należy zatem wprowadzić kary także dla pijanych pieszych poruszających się po drogach publicznych? Czy przyniosłoby to poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego, czy raczej zapełniłoby więzienia kolejnymi potencjalnymi samobójcami? Nietrzeźwy pieszy, czy nietrzeźwy rowerzysta ponoszą przecież najsroższą karę podczas samego wypadku …

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      laku82
      Czas publikacji:
      piątek, 13 stycznia 2012 14:42

Archiwum

Kategorie

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa